Tyle razy
zastanawiał się, czy w tym wszystkim jest jakiś sens? Czy istnieje nić, wiążąca ze sobą
początek i koniec, na której zawieszone są ważniejsze powody, cele, skutki?
Teraz, siedząc na przeciwko okna, za którym widać było miasto okryte mrokiem
nocy, czuł się kompletnie wyczerpany i niezdolny do jakichkolwiek refleksji.
Był w stanie myśleć tylko o tym, że to nie ma sensu. Nie potrafił tego
uzasadnić, nawet nie chciał. Po prostu patrzył w ciemność nakrapianą
światłami: żwawymi samochodów i martwymi latarnii miejskich. W ustach
czuł gorzki smak beznadziei, a grymas niesmaku gościł na jego oschłej twarzy.
Najchętniej spędziłby tak resztę nocy, ale poczucie obowiązku zmusiło go do
podniesienia się z krzesła. Wciąż nie odrywając wzroku od okna, poprawił swój
krawat i otrzepał mankiety koszuli, która w ciemnym pokoju przybrała kolor
głębokiej szarości. Tej nocy miał do zrobienia coś naprawdę ważnego - coś, co
z pewnością zaważy na jego dalszym życiu.
- Jesteś tam?
- usłyszał żeński głos dobiegający gdzieś z wnętrza mieszkania.
- Tak -
odburknął, stojąc niruchomo. To nie ma sensu myślał, przeczesując
zmierzwione włosy palcami. Jego oczy o ciemnych
tęczówkach wpatrywały się wciąż w nocną panoramę miasta. Planował to wszystko
od dłuższego czasu. Starał się, by każdy szczegół był dopięty na ostatni guzik.
Nie mógł sobie pozwolić na jakikolwiek błąd - to mogłoby bardzo niekorzystnie
wpłynąć na jego życie. Nie zamierzał ujawniać się tak wcześnie.
- Idziesz?
Czekam - dodała uwodzicielsko. Jej głos był stłumiony przez solidne ściany,
mimo to słyszał go bardzo wyraźnie w tym zupełnie cichym i pustym pomieszczeniu,
którego jedynym wyposażeniem było drewniane krzesło. Ludzie często dziwili się,
dlaczego jego mieszkanie jest urządzone w sposób - jak oni go nazywali? -
minimalistyczny. Tak - głupie, brzydkie nazwy i jeszcze głupsi ludzie, którzy
natarczywie i nieubłaganie się nimi posługiwali, jakby były tarczą zasłaniającą
ich głupotę. Mądre słówka z ust
idiotów - naprawdę irytujące. On po prostu nie lubił przepychu. Cenił sobie
swobodę i prostotę. Miał łóżko, regał, szafę, lodówkę, w pełni wyposażoną
łazienkę oraz krzesło. I to wszystko. Tylko tego potrzebował. Jadał na mieście.
Oprócz ludzi, którzy krytykowali wygląd jego mieszkania, znaleźli się też tacy,
którzy przesadnie się nim zachwycali, chcąc pokazać swą odmienność i dobry
smak. Tak, to byli właśnie ci idioci od mądrych słówek.
Przejechał
palcami po brwiach, po czym przyjrzał się swoim paznokciom, sprawdzając, czy są
równo obcięte i czyste. Niewiele mógł dostrzec w słabym świetle, jakie dawały
latarnie miejskie trzy piętra niżej, ale z zadowoleniem kiwnął głową. Cofnął
się od okna, rzucając mu ostatnie, przeciągłe spojrzenie, w którym zawarł całą
swoją nienawiść do sztucznego, zgniłego społeczeństwa.
- Dzisiejsza
noc zabarwi się czerwienią - szepnął, ogarnięty nagłą pasją. Uśmiechnął się sam
do siebie.
- Mówiłeś coś?
- krzyknęła lekko zniecierpliwiona. Nie odpowiedział. Odwrócił się w stronę
drzwi prowadzących do sypialni, w której się znajdowała. Były lekko uchylone -
tak, że mógł dostrzec tylko słabe, chwiejne światło, jakie rzucała świeczka
stojąca na parapecie. Nie zastanawiał się nawet, czy to, co robi, jest słuszne.
Już dawno uznał, że ludzi trzeba naprawić. Myślał o tym cały czas, podczas
każdego służbowego spotkania, kiedy z pogardą patrzył na ten wyścig szczurów,
gdzie szczurami byli śmieszni ludzie w garniturach, mający obecnie panujące w
modzie poglądy i przeceniający samych siebie. Myślał o tym, obserwując ludzi na
mieście. Myślał nieustannie. I wiedział, że to jest konieczne i że tylko on
może to zrobić, a przynajmniej spróbować i być może dać przykład innym.
Najpierw zacznie od niej - zwykłej kurewki, głupiej dziewczyny, która ceniła
sobie, jak to powiedziała zaledwie pół godziny temu: klasę. Z trudem
powstrzymał wybuch śmiechu, gdy dowiedział się, że przez „klasę” rozumie ona
duży dom z basenem urządzony jak pałac, luksusowe auta, drogie futra i jacht.
Ta całkiem niebrzydka na zewnątrz dziewczyna, której twarz szpecił jeszcze trądzik, wewnątrz była zepsuta - zepsuta przez media, nałogi, modę, ludzi i własną uległość. Tak - ona miała być pierwsza.
Podszedł do
ściany, o którą oparł siekierę. Gdy wchodzili tutaj, od razu kazał dziwce iść do sypialni. Oczywiście ponarzekała trochę, że jest ciemno i nic nie widzi - w tym także ładnej, nowej siekiery. On mógł dostrzec teraz jej niewyraźny kontur w ciemności
pokoju. Złapał za rękojeść, z fascynacją przyglądając się ostrzu. Czuł rosnące
podniecenie. Wziął głęboki oddech, rozkoszując się chwilą. Nareszcie to się stanie! Nareszcie uwolni świat od pierwszego
robaka! Nareszcie...
Popchnął wolną
dłonią drzwi, które otworzyły się szerzej. Widział teraz wyraźnie skromne
łóżko w całej swojej okazałości. Płomień świecy zabarwił na pomarańczowo pościel, na której leżała
naga kobieta. Opierając się na łokciach patrzyła w płomyk, migoczący na tle
ciemnego okna. Jej jasne włosy, które miały teraz rudy odcień, opadały na nagie
ramiona, nie zasłaniając jednak małych piersi. Jedną z nóg przykryła kocem,
druga, zgięta w kolanie, była odkryta.
Gdy dziewczyna tylko usłyszała, że wchodzi,
odwróciła twarz ku niemu, ze swoim firmowym uśmiechem na ustach. Szybko zniknął z jej ust, kiedy zobaczyła przedmiot, który trzymał oburącz. W oczach kurwy pojawił się
strach.
Zanim
uświadomiła sobie, co się dzieje, zanim z jej ust wyrwał się zdławiony, pełen
przerażenia krzyk, on stał już nad nią, z uniesioną w górze siekierą. Uśmiechał
się obłąkańczo, czując, że wkrótce świat będzie lepszy, a to dzięki niemu i
jego niezwykłej misji eliminowania robactwa, jakie truje społeczeństwo. Potem
zajmę się tymi szczurami z biura, a następnie... kto wie? Jest tylu ludzi, których
powinno się usunąć.
Ostrze
siekiery opadło. To wszystko nie ma sensu pomyślał z rozlewajacą się po
jego ciele euforią, gdy tylko poczuł na sobie ciepłą krew dziewczyny.
Franz

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam za spam.
OdpowiedzUsuń"Wykrzywiła twe usta, spowodowała drgawki. Gorąco.
Nieproszona wpadła do kubka i zmieniła smak całego naparu.
Zakamuflowana, schowana za charakterystyczną zasłoną, podobno jest zła."
pathetic-souls.blogspot.com
Zapraszam.